wtorek, 28 maja 2013

Powracaaaam...;) The Balm - Hot Mama :)

Hej Kochane!

Witajcie po mega długiej przerwie. Nie było mnie tutaj tyle czasu, ale cały czas w miarę możliwości śledziłam  
Wasze blogi, nowe posty i nowinki kosmetyczne. W moim życiu przez cały ten czas działo się bardzo dużo, wiele zmian,wiele przeżyć, wiele zajęć, ale takie już jest coś mija, kończy się, żeby coś mogło się zacząć, żeby mogło być inaczej :)
Przez cały ten czas towarzyszyła mi myśli, że nic nie dzieje się przypadkowo. Wszystko ma swój sens i cel, a każde nowe doświadczenie to nauka na przyszłość. Może to banalne, ale bardzo prawdziwe. Pozwala patrzeć i myśleć pozytywnie nawet, gdy jest ciężko :)
To by było na tyle, tak w kwestii małych wyjaśnień mojej nieobecności.

Teraz powracam i przede wszystkim chciałabym Wam podziękować, za to, że cały czas byłyście tutaj. Każde odwiedziny bloga, każdy nowy komentarz czy nowy obserwator to mega radość:) baaaardzo dziękuję :*:*


A teraz pokażę Wam róż do policzków, pewnie dobrze Wam znany, ale skradł moje serce w ostatnim czasie i używam go praktycznie codziennie :)

Mowa o....The Balm - Hot Mama :)


Kiedy tylko w moim mieście otwarto perfumerię Marionnaud, pierwsze o czym pomyślałam to kosmetyki The Balm. I tak to oto cudeńko wpadło w moje ręce :)


Róż ma 7 gram i mieści się w solidnym kartonowych pudełeczku. Jest poręczny i zajmuje niewiele miejsca. W opakowaniu znajduje się spore lusterko, nie znajdziemy w nim jednak żadnego aplikatora ani pędzelka. Dla mnie to jednak nie problem, używam pędzla do różu Hakuro.


Kolor jest po prostu cudny, zdjęcia nie oddają efektu jaki można nim uzyskać. Tworzy na policzkach śliczny efekt brzoskwiniowo-złotej tafli. Jest tak uniwersalny, że będzie pasował praktycznie do każdej karnacji i do każdego typu urody. Można stosować go solo, można mieszać z pudrem brązującym lub innymi różami w celu ich ożywienia. Przy jego zastosowaniu rozświetlacz staje się zbędny.



Kosmetyk jest niesamowicie napigmentowany i jedynie lekkie muśnięcie pędzlem wystarcza na całą aplikację. Trzeba uważać, bo łatwo z nim przesadzić i uzyskać przerysowany efekt.

Konsystencja jest bardzo przyjemna, kosmetyk nie pyli i nie osypuje się podczas aplikacji. Ładnie się rozprowadza i świetnie stapia się ze skórą.

Może być stosowany także jako cień do powiek :)


Od dawna żaden kosmetyk nie zrobił na mnie takiego wrażenia:) Mimo, że jestem zwolenniczką matowych róży to ten uwielbiam i polecam spróbować, jeśli tylko macie taką możliwość:)

I jeszcze mała zapowiedź tego, co będziecie mogły zobaczyć niebawem na blogu:)



Czego jesteście ciekawe? Czego recenzję chciałybyście zobaczyć jak najszybciej?

Pozdrawiam :):)

14 komentarzy:

  1. mam go i kocham miłościa szczerą <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym poczytać o Alverde, a róż jest śliczny. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Opakowanie przyciąga uwagę ale i środek fajny:)
    Może uda mi się kiedyś wypróbować:))

    OdpowiedzUsuń
  4. jak to?! a Kielcach jest Marionnaud?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest jest:) w Leclerc'u na Ślichowicach :) Monia musisz nadrobić zaległości:)

      Usuń
    2. jeżdżę tam czasami, więc muszę obczaić :D dzięki za informacje :*

      Usuń
  5. Wygląda bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. koniecznie muszę wypróbować the Balm a ten róż jest jednym z tych, na które mam chrapkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na recenzję Annabelle minerals ;) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny ten róż - daje ciekawy efekt :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczny ten róż - chyba się skuszę ! Ładnie tu u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń